Msze święte


Wonieść

8.00, 09:15, 11:00 – niedziela

18:00 – dni powszednie 

18.00 – sobota

Parsko

17:00 - sobota


Spowiedź pół godziny przed Mszą św.


Biuro parafialne


Codziennie po wieczornej Mszy św. z wyjątkiem niedziel i świąt

Parafia pw. Św. Wawrzyńca

w Wonieściu

 

 

Ogłoszenia Parafialne i Intencje Mszalne

Parafia rzymskokatolicka

pod wezwaniem św. Wawrzyńca

w Wonieściu

(dekanat śmigielski)

(archidiecezja poznańska)

 

 

 

 

 

”Do nieba z Ojcem Pio”

obchody podwójnego jubileuszu

św. Ojca Pio w roku 2018

19

 

 

100 lat temu, 20 września 1918 roku, św. Ojciec Pio, modląc się w chórze zakonnym przed krucyfiksem, otrzymał stygmaty – 5 ran, które nosił 50 lat – na rękach, boku i nogach. Jak obliczyli lekarze, którzy go wielokrotnie badali, z tych ran w ciągu 50 lat wypłynęło 3 400 litrów krwi. Rany krwawiły szczególnie, gdy odprawiał Mszę Świętą. W tym roku przeżywamy także 50-lecie śmierci Ojca Pio – 23 września 1968 r. Podwójny jubileusz będzie świętowany w całym Kościele.Także w naszej parafii. Ojciec Pio jest szczególnym orędownikiem dla grzeszników. 

 

 

W związku z tym zapraszam w każdy czwartek, aż do września, na Mszę św. o godz. 18.00 wraz z nowenną do Ojca Pio.

Ciekawe wydarzenia z Jego życia co tydzień umieszczone są zaraz po intencjach.

 

Prośmy Ojca Pio o nawrócenie dla wielu grzeszników.

 

 

Ogłoszenia Duszpasterskie na 16 Niedzielę Zwykłą 22.07.2018r.

 

 

 

1.  Dziś z okazji dnia św. Krzysztofa, patrona kierowców, poświęcenie wszelkich pojazdów mechanicznych po każdej Mszy św. na placu przed kościołem. Ofiary z poświęcenia zostaną przeznaczone  na zakup  samochodu na misjach w Afryce. Każdy kierowca przy poświęceniu otrzyma breloczek do kluczyka z wizerunkiem św. Krzysztofa.

 

2.  W środę zapraszamy na Mszę św. z nowenną do Matki Bożej o godz. 18.00.

 

3.  W czwartek, zapraszam na Mszę św. i nowennę do Ojca Pio o godz. 18.00 z modlitwą o uzdrowienie i nałożeniem rąk.

 

4.  W niedzielę za tydzień ostatnia niedziela miesiąca, składka na potrzeby parafii.

 

5.  Bardzo dziękujemy rodzicom jednego z naszych ministrantów ze Starej Przysieki Drugiej, za piękne odnowienie figury św. Wawrzyńca. Poświęcę tę figurę w niedzielę 5.08 po Mszy św. o godz. 11.00.

 

6.  Odpust w naszej parafii ku czci św. Wawrzyńca wraz z dożynkami przeżywać będziemy w niedzielę 12.08 o godz. 12.00.

 

7.  Zapowiedzi przedślubne pierwsze:

Justyna Pawlikowska, stanu wolnego z Wonieścia i Łukasz Knap stanu wolnego z Wonieścia.

 

8.  Przewodnik Katolicki do nabycia po Mszy św.

 

9.  Wczoraj na naszym cmentarzu parafialnym pochowaliśmy o godz. 11.00, śp. Joannę Maćkowiak ze St. Przysieki II, oraz o godz. 13.00, śp. Stefanię Grześkowiak z Parska. Wieczny….                                           

                  

                              Ks. Proboszcz Janusz Buduj

 

Diabeł

                

Diabeł istnieje dziś tak samo jak w przeszłości.  Nadal kusi człowieka do grzechu.  Postawa wyznawcy Chrystusa w konfrontacji z szatanem musi zatem być uważna i silna.  Nikomu nie może być obojętna kwestia istnienia szatana.  Jak się wydaje, w mentalności współczesnych ludzi szatan odpływa w sferę mitologii i folkloru.  Baudelaire słusznie stwierdza, że „Majstersztykiem szatana w nowoczesności” jest przekonanie ludzi o swoim nieistnieniu.  Dla wielu zatem nie jest łatwe wyobrazić sobie niedawne pojawienia się szatana, przybywającego wprost z piekła aby walczyć z Ojcem Pio.  Walki te miały czasem całkiem krwawy charakter, jak opisane jest to w wielu listach które Ojciec Pio wysłał do swoich Ojców Duchowych.

Jeden z pierwszych przypadków kontaktu Ojca Pio z tym księciem zła zdarzył się w roku 1906. Pewnej nocy Ojciec Pio wrócił do konwentu Św. Elia del Panisi i nie mógł zasnąć ze względu na niezwykły letni upał.  Usłyszawszy czyjeś kroki dochodzące z pobliskiego pokoju, pomyślał: “Chyba brat Anastasio również nie może zasnąć”.  Pomyślał aby zawołać do niego i zaprosić go na pogawędkę.  Podszedł do okna i chciał zawołać, lecz nie mógł wydobyć głosu.  Na parapecie pobliskiego okna siedział pies monstrualnej wielkości.  Ojciec Pio opowiadał później z przerażeniem w głosie:  “Widziałem jak ogromny pies wszedł przez okno, a z pyska jego unosił się dym.  Upadłem na łóżko, i usłyszałem głos z głębi psa: “to on, to ten.”  Podczas gdy ciągle leżałem na łóżku, zwierzę skoczyło na parapet, stamtąd na dach, i znikło”.
Diabeł atakował Ojca Pio licznymi kuszeniami.  Również Ojciec Agostino potwierdził że diabeł ukazywał mu się pod różnymi postaciami.  „Diabeł pojawiał się już to jako młode tańczące nago dziewczyny, już to jako krucyfiks, jako młody przyjaciel zakonników, jako Ojciec Duchowy, jako Ojciec Prowincjał, jako papież Pius X, Anioł Stróż, Św. Franciszek czy też jako Najświętsza Maria.”  Diabeł objawiał się również w swoich okropnych postaciach w asyście armii duchów piekielnych. W innych przypadkach diabeł nachodzący Ojca Pio nie przybierał żadnej postaci. Męczył go ogłuszającym hałasem lub pokrywając plwocinami, itd.  Ojciec Pio uwalniał się z tych opresji przywołując imię Jezusa.
Walka Ojca Pio z szatanem stała się trudniejsza po tym jak Ojciec Pio uwalniać zaczął opętanych przez diabła.  Ojciec Tarcisio z Cervinary mówił, że niejeden raz diabeł tuż przed opuszczeniem opętanego ciała krzyczał: „Ojcze Pio, przysparzasz nam więcej kłopotów niż Św. Michał” albo „Ojcze Pio, zostawimy cię w spokoju jeśli zaprzestaniesz wykradać nam te ciała”.

  

Ojciec Pio opisywał te diabelskie napaści w wielu listach wysłanych do swoich Ojców Duchowych.

 

W jednym z listów do Ojca Agostino, datowanym 18 stycznia 1912 r., stwierdza: „Diabeł nie chce przegrać tej walki.  Przybiera wiele postaci.  Od szeregu dni pojawia się ze swymi braćmi uzbrojonymi w pałki i różne żelastwo.  Jedna z trudności polega na tym, że oni pojawiają się w różnych przebraniach.   Szereg razy wywlekali mnie z łóżka i wyciągali z sypialni.  Ja jednak jestem cierpliwy i wiem, że Pan Jezus, Matka Boska, mój Anioł Stróż, Św. Józef i Św. Franciszek są zawsze przy mnie.”

(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)

(List do Ojca Augustyna z 5. listopada, 1912 r.)  „Drogi Ojcze, jest to, za sprawą łaski bożej, mój drugi list do Ciebie i będzie podobny do pierwszego.  Jestem pewien, iż Ojciec Ewangelista poinformował Cię już o wojnie, którą przeciw mnie wytoczyli nieczyści apostołowie, demony.  Ojcze mój, oni nie są w stanie ze mną wygrać ze względu na mą lojalność.  Muszę opisać Ci pułapki, które na mnie zastawili i pokusy, mające na celu zignorowanie Twych sugestii.  Twoje listy wpływają na mnie kojąco i dziękuję Bogu, że jednocześnie ich zbijają z tropu.  Nie jestem w stanie Ci opisać jak ostro jestem przez nich atakowany.  Czasami zdaje mi się, że umrę.  W sobotę myślałem, że naprawdę chcą mnie zabić – nie wiedziałem, którego świętego błagać o pomoc. Zwróciłem się do mojego anioła lecz on celowo się spóźniał.  W końcu przyleciał do mnie śpiewając Bogu hymny swoim anielskim głosem.  Wtedy zdarzyło się to, co zwykle:  ostro zganiłem go za jego zwłokę, kiedy tak żarliwie wołałem go o pomoc.  Aby go ukarać umyślnie nie stanąłem z nim twarzą w twarz, chcąc utrzymać go w dystansie.  Biedak w końcu zwrócił moją uwagę swym płaczem i kiedy stanąłem blisko przed nim zrozumiałem, że chciał mnie przeprosić.”

(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)

(List do Ojca Augustyna z 18 listopada, 1912 r.)  „Wróg mnie nie opuszcza; atakuje mnie nieustannie.  Próbuje zatruć moje życie swoimi piekielnymi zasadzkami.  Jest na mnie zły, że Ci przekazuję te fakty i sugeruje, że powinienem je zatrzymać do własnej wiadomości, jako moją i jego tajemnicę.  Każe mi opisywać Ci tylko te miłe wizyty; mówi mi, że tylko takie opowieści sprawiają Ci przyjemność.  Pastor został poinformowany o bitwie, którą toczę i jeśli chodzi o Twoje listy, zasugerował, żebym otwierał je tylko w jego obecności.  Tak więc po przybyciu Twojego pierwszego listu udałem się do jego kancelarii aby tam go otworzyć.  Ale kiedy tylko go otworzyłem, zobaczyliśmy razem z pastorem, że był cały zamazany tuszem.  Czy była to zemsta diabła?  Nie chce mi się wierzyć, iż wysłałbyś mi list w takim stanie, zwłaszcza że wiesz, że słabo widzę.  Z początku nie mogliśmy przeczytać tego listu lecz później położyliśmy na nim krzyż i byliśmy w stanie przeczytać pewne fragmenty.”

(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)

(List do Ojca Augustyna z 13 lutego, 1913 r.)  „Minęły już dwadzieścia dwa dni od czasu, kiedy Jezus pozwolił aby diabły wyładowywały swą złość na mnie.  Ojcze, całe moje ciało jest sine od nieustającego bicia naszych wrogów trwającego do dziś.  Kilka razy zdarzyło się nawet, że zerwali ze mnie koszulę aby móc mnie bić po nagim ciele.”

(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)

(List do Ojca Benedetto z 18 marca, 1913 r.)  „Demony nie przestają mnie bić, ostatnio nawet zaczęli zwalać mnie z łóżka.  Zdzierają ze mnie koszulę, żeby więcej bolało.  Ale teraz się już ich nie boję.  Wiem, że Jezus mnie kocha albowiem często podnosi mnie z ziemi i kładzie z powrotem na łóżku.”

(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)

Szatan przekroczył wszelką miarę kiedy udał się do Ojca Pio podając się za pokutnika. Oto relacja zdarzeń Ojca Pio: „Pewnego dnia podczas prowadzenia spowiedzi podszedł do mojego konfesjonału mężczyzna.  Był wysoki, przystojny, elegancko ubrany i wyrażał się w sposób miły i uprzejmy.  Zaczął spowiadać się ze swoich grzechów, które były wszelkiego rodzaju: przeciw Bogu, przeciw człowiekowi i przeciw zasadom moralnym. Wszystkie jego grzechy były wstrętne.  Byłem zdezorientowany tymi wszystkimi grzechami, o których mi opowiedział lecz odpowiedziałem mu słowem bożym, przykładem Kościoła i moralnością Świętych.  Wtedy ten enigmatyczny pokutnik odpowiedział mi, podając uzasadnienia wszystkich swych grzechów, zawsze z tą samą zręcznością i grzecznością.  Usprawiedliwił wszystkie grzechy, których się dopuścił przedstawiając je jako normalne i naturalne czyny ludzkości. Tak samo wytłumaczył się z ciężkich grzechów przeciw Bogu, Naszej Pani i Świętym ciągle używając znieważających, okrężnych argumentów.  Postąpił tak nawet w obliczu najohydniejszych grzechów jakie mogłyby zrodzić się w głowie największego grzesznika. Zdumiały mnie jego odpowiedzi, podane w tak subtelny sposób i z taką złą wolą.  Zastanawiałem się, kim też on może być.  Z jakiego świata pochodzi?  Próbowałem przyjrzeć mu się, aby móc cokolwiek wyczytać z jego twarzy.  Jednocześnie koncentrowałem się nad każdym jego słowem, usiłując odgadnąć jego tożsamość.  Nagle poprzez silne, jasne, wewnętrzne światło poznałem go.  Silnym, nakazującym tonem powiedziałem do niego: „Powiedz «Niech żyje Chrystus, niech żyje Maria.»”  Kiedy tylko wypowiedziałem te wspaniałe, potężne imiona, szatan natychmiast znikł w błysku ognia zostawiając po sobie straszliwy odór.”  (Don Pierino, będący obecnym przy tym zdarzeniu, jest księdzem i jednym z synów kościoła Ojca Pio.)
Brat Perino opowiada taką historię: “Pewnego dnia Ojciec Pio był w konfesjonale, za kotarą. Nie była one zaciągnięta do końca i mogłem go widzieć przez szparę.  Kolejka mężczyzn ustawiła się z jednej strony, zgodnie z rezerwacjami.  Z mojego miejsca, czytając brewiarz, spoglądałem na Ojca od czasu do czasu.  W pewnej chwili bocznymi drzwiami wszedł do kościółka jakiś mężczyzna. Był przystojny, miał małe czarne oczy, ciemne, lekko szpakowate włosy, ubrany w czarną marynarkę i spodnie w paseczki. Nie zaintersował mnie szczególnie, więc nadal recytowałem brewiarz, ale jakiś wewnętrzny głos powiedział mi: „Przerwij i spójrz!” Spojrzałem w stronę Ojca Pio. Ów człowiek przechadzał się tam i z powrotem, a potem zatrzymał się na wprost przed konfesjonałem w momencie gdy poprzedni spowiadający się odszedł, i nie czekając na swoją kolej wtargnął do środka między zasłonami stając przed Ojcem Pio. Potem ów ciemnowłosy mężczyzna zniknął mi z oczu.  Po kilku minutach ujrzałem go znowu, leżącego na podłodze w rozkroku.  Na krześle w konfesjonale ujrzałem już nie Ojca Pio, ale Jezusa. Był młodym, przystojnym blondynem. Spoglądał na człowieka który upadł na podłogę.  Potem zobaczyłem znowu Ojca Pio, wracającego aby zająć swoje miejsce.  Jego postać zaczęła się łączyć z postacią Jezusa, i po chwili widziałem znów jedynie Ojca Pio. I zaraz usłyszałem jego głos, mówiący „No, pospieszcie się”. Nikt nie zauważył tego zdarzenia!  Spowiedź postępowała dalej zgodnie z kolejnością.

 

 

Intencje mszalne od 22.07 – 29.07.2018

Sobota          21.07.2018 
godz. 18.00 + Zbigniewa Białego w 1 r. śm. – od żony i córek z rodzinami.
Niedziela  22.07.2018
godz.   8.00 Z podziękowaniem za przeżyte 94 lata życia oraz o dalsze błogosławieństwo Boże dla  Jubilatki i rodziny.
godz.   9.30 + Włodzimierza, Henryka, Stefana, Józefę Jułgich, Jana, Mariannę Kaźmierczak, Stefana, Danielę Dutkowskich.
godz.11.00 + Helenę Nowak – od bratowej Zdzisławy z rodziną.
 
 
Poniedziałek  23 .07.2018 
godz. 18.00 W pewnej Bogu wiadomej intencji.
Wtorek             24.07.2018 
godz. 18.00 Za Parafian
 
Środa                25.07.2018  
godz. 18.00 + Barbarę Marcinkowską – od chrześniaka Mikołaja z rodziną.
  + Pelagię, Mieczysława Kowalczyk, Bożenę, Adama Urbańskich, Henryka Kruszyńskiego, Katarzynę, Ludwika, Zdzisława Spychała, Stefana Bajserta.
+ Helenę Maćkowiak w 2 r. śm., Tadeusza Maćkowiaka i zm. z rodz. Maćkowiaków i  Kozaków.
Intencja błagalna o zdrowie wnuczki i siostrzenicy.
O zdrowie dla małego Franciszka.
Czwartek      26.07. 2018
godz.18.00          + Stanisławę w 16 r. śm. Mariana Olejników, z rodz. Olejników, Mrugów,  Bressów, Piotra Knapa, zm. z rodziny Czaplów, Bolesława, Hieronima Frydrów, zm. z rodz. Frydrów i Wójczaków.
Piątek            27.07.2018 
godz. 18.00   + Jolantę Bogusiewicz.
Sobota           28.07.2018  
 
godz. 18.00 + Antoniego Nowaka – od Krzysztofa z rodziną
Niedziela    29.07.2018 
 
godz.   8.00 + Kazimierza Stelmaszczyka – od szwagra Czesława z żoną i rodziną.
godz.   9.30 + Helenę Maćkowską – od syna z rodziną.
godz.11.00 + Helenę Nowak – od siostry Marii z rodziną.

 

 

Anioł Stróż

                

Jeden z Amerykanów włoskiego pochodzenia, który mieszkał w Kalifornii, czasami powierzał swemu Aniołowi Stróżowi niektóre wiadomości by przekazał je Ojcu Pio. Pewnego razu po spowiedzi spytał Ojca Pio „Czy on rzeczywiście otrzymał wiadomość od Anioła Stróża?”  Ojciec Pio zapytał go: „Co ty myślisz? Czy myślisz, że ja mam słaby słuch?” Następnie Ojciec Pio powtórzył wiadomości, które zostały mu przesłane od Anioła Stróża kilka dni wcześniej.

   

Ojciec Lino powiedział: „ Prosiłem mojego Anioła Stróża, aby przekazał Ojcu Pio prośbę o modlitwę dla kobiety, która była bardzo chora, ale wygląda na to, że nic się nie zmieniło. Kiedy spotkałem się z O.Pio, powiedziałem mu: „ Ojcze, prosiłem mojego Anioła Stróża, aby przyniósł modlitwę w intencji kobiety, która była bardzo chora...  czy to jest możliwe, że on tego nie uczynił. A O.Pio odpowiedział: „Czy ty sądzisz, że twój Anioł Stróż jest nieposłuszny jak ty albo ja?
Ojciec Euzebio powiedział: „Miałem zamiar lecieć samolotem do Londynu, wbrew sugestiom Ojca Pio, by nie używać tego środka transportu. Kiedy przelatywaliśmy nad Kanałem (La Manche) potężny huragan sprawił, że samolot  znalazł się w niebezpieczeństwie. W trakcie tego strasznego niebezpieczeństwa modliłem się nie wiedząc co mam czynić, wysłałem mojego Anioła Stróża do Ojca Pio. Kiedy wróciłem do St. Giovanni Rotondo, spotkałem się z Ojcem Pio i usłyszałem od niego: ”Dobrze się czujesz? Czy wszystko jest w porządku?”. Odpowiedziałem wtedy: „Myślałem, że umrę”, świętobliwy ojciec  odpowiedział: „ To dlaczego nie jesteś posłuszny?” Odpowiedziałem mu: „Ale ja ci wysłałem mojego Anioła Stróża... wtedy O.Pio powiedział: „ Na szczęście on przybył na czas!”
Włoski prawnik wracał do domu z Bolonii. W jego samochodzie Fiat 1100 była także jego żona i dwójka dzieci. W pewnym momencie – z powodu wielkiego zmęczenia spowodowanego długą jazdą chciał by ktoś go wymienił. Wtedy poprosił syna Guido by on go zastąpił. Lecz jego syn nic powiedział, gdyż spał. Po przejechaniu kilku kilometrów  - przy bramie Św. Łazarza - sam prawnik też zasnął. Kiedy się obudził uświadomił sobie, że nie wiele brakowało, by zginął. Gdy zasnął za kierownicą wjechał na tory kolejowe, po których jechał przez kilka kilometrów. Gdy się ocknął, przeraził się bardzo i zaczął płakać: „Kto prowadził samochód? I jak to się mogło stać?, ale nikt nie mógł mu odpowiedzieć na te pytania. Kiedy siedzący po prawej stronie syn obudził się, powiedział, że spał bardzo mocno. Natomiast jego żona oraz młodsze dziecko byli bardzo zdumieni i nie mogli uwierzyć w to co się stało. Stwierdzili tylko, że on jechał inaczej niż zwykle. Powiedzieli, że w pewnym momencie samochód był bardzo bliski zderzenia z drugim samochodem ale w ostatniej chwili uniknął zderzenia dzięki doskonałemu manewrowi. Droga zakrętu również była inna niż zwykle. Na dodatek jego żona powiedziała: ”Ty byłeś przez dłuższą chwilę w bezruchu i nie odpowiadałeś na nasze pytania”. Prawnik odrzekł, „Nie mogłem odpowiedzieć, bo spałem. Podczas gdy spałem, przejechałem 15 kilometrów. Nie czułem nic, bo spałem... ale kto prowadził samochód? Kto zapobiegł katastrofie?” Po kilku miesiącach tajemnica się wyjaśniła. Prawnik pojechał do St. Giovanni Rotondo. Kiedy tylko Ojciec Pio zobaczył go, powiedział: „Ty spałeś, a Anioł Stróż prowadził twój samochód.”
Jedna z duchowych córek Ojca Pio szła wiejską drogą do klasztoru, gdzie czekał na nią Ojciec Pio. Był to jeden z owych zimowych dni, wybielonych przez śnieg, po którym nawet ciężko było chodzić. Droga była tak obficie pokryta śniegiem, że kobieta była pewna, iż nie dojdzie na czas do klasztoru, by spotkać się z przełożonym. Pełna wiary powierzyła swój niepokój Aniołowi Stróżowi Ojca Pio, by ten powiedział Ojcu, że spóźni się do klasztoru z powodu dużego śniegu. Kiedy wreszcie dotarła do klasztoru z ogromną radością ujrzała, wyczekującego za oknem i uśmiechającego się do niej zakonnika.
Jeden mężczyzna powiedział: "Ojciec Pio często zatrzymywał się w zakrystii i pozdrawiał pocałunkiem swoje duchowe dzieci oraz przyjaciół. Popatrzyłem z zazdrością na tych szczęśliwców i pomyślałem: "Tak bardzo chciałbym być na ich miejscu...jak bardzo są pobłogosławieni!". W 1958 r. w okresie Bożego Narodzenia klęczałem przed Ojcem Pio w trakcie spowiedzi. Następnie popatrzyłem na niego i pełen emocji zapytałem: "Ojcze, dzisiaj jest Boże Narodzenie, czy składając życzenia mogę Cię pocałować"? A On uśmiechając się z niewypowiedzianą słodyczą, jakiej nie potrafię przelać na papier, powiedział: "Pośpiesz się moje dziecko, nie pozwól mi marnować czasu"! I objął mnie. Pocałowałem Go i jak ptak, pełen radości i niebiańskiego zachwytu, odszedłem. Co mogę powiedzieć na temat pogłaskania głowy?? Za każdym razem, kiedy opuszczałem San Giovanni Rotondo, pragnąłem, aby Ojciec Pio dał mi znak szczególnego upodobania. Chciałem, aby pogłaskał moją głowę z ojcowską czułością. Również chciałbym podkreślić, że nigdy nie odmówił mi niczego. Pewnego dnia było bardzo wielu ludzi w zakrystii małego kościółka i Ojciec Vincenzo upominał z surowością: "Nie popychać, nie potrząsać rękami Ojca Pio!" Smutny pomyślałem: "Tym razem odjadę bez dotknięcia jego rąk." Nie chciałem się jednak poddawać i błagałem mojego Anioła Stróża, aby powtórzył moje słowa Ojcu Pio: "Ojcze, pragnę Twojego błogosławieństwa i pogłaskania mojej głowy dwa razy,  jak zwykle, jeden raz dla mnie, a drugi dla mojej żony". Ojciec Vincenzo wciąż powtarzał:" Nie dotykać Ojca Pio...proszę stać daleko!" i wtedy zobaczyłem, że Ojciec Pio zbliża się do mnie. Stałem pełen obaw. Uśmiechnął się do mnie i pogłaskał mnie dwa razy. Pocałowałem jego rękę. "Chciałbym Cię głaskać bardzo wiele razy, bardzo wiele razy..." powiedział do mnie po raz pierwszy,  kiedy ja prosiłem Go tylko o dwa razy."

   

Kobieta siedziała na skwerze Kościoła Ojców Kapucynów. Kościół był zamknięty. Było późno, a ona modliła się myśląc i powtarzając w swoim sercu: "Ojcze Pio, pomóż mi! Aniele Stróżu idź i powiedz Ojcu Pio, aby mi pomógł, w przeciwnym razie moja siostra umrze"! W pewnym momencie z okna doszedł ją głos Ojca Pio: "Kto mnie wzywa o tej porze? Jaki jest problem"? I kobieta opowiedziała o chorobie swojej siostry. Ojciec Pio w akcie bilokacji udał się do chorej i ją uzdrowił.
Mężczyzna powiedział Ojcu Pio: "Nie mogę tu często przyjeżdżać i widzieć Cię. Moja pensja nie pozwala mi, na takie drogie podróże". Ojciec Pio odrzekł: "Kto powiedział,  abyś tutaj przyjeżdżał? Masz swojego Anioła Stróża, nieprawdaż? Powiedz mu, czego pragniesz i przyślij go do mnie, a otrzymasz odpowiedź."
Kiedy Ojciec Pio był młodym księdzem napisał list do swojego spowiednika, w którym wyznał: "kiedy przychodzi noc i zamykam oczy, widzę Niebo, które zjawia się tuż przede mną. Ta wizja dodaje mi odwagi i mogę spać ze słodkim uśmiechem na ustach i spokojnymi myślami, czekając, aż mój mały towarzysz z dzieciństwa przybędzie, by mnie obudzić i modlić się razem słowami drogimi naszym sercom".
Jednego dnia Ojciec Alessio niosąc listy w ręce, zbliżył się do Ojca Pio i chciał go o coś zapytać, lecz Ojciec Pio nagle mu powiedział: "Nie widzisz, że jestem zajęty? Zostaw mnie w spokoju." Ojciec Alessio odszedł upokorzony. Później Ojciec Pio go zawołał i powiedział: "Czy widziałeś wszystkie te anioły, które były blisko mnie? To byli Aniołowie Stróżowie, którzy przynieśli prośby od moich duchowych dzieci. Musiałem odpowiedzieć na ich potrzeby".
Lekarz zapytał Ojca Pio: "Tak wiele aniołów jest wciąż blisko Ojca. Czy Ojcu nie przeszkadzają?" "Nie", odpowiedział Ojciec Pio, "One są bardzo posłuszne".
Jeden z duchowych wychowanków Ojca Pio powiedział: „Wydaje się, że Ojciec Pio zawsze wysłucha każdego, kto do niego przyjdzie”. Pewnego wieczoru do St. Giovanni Rotundo przybyła grupa przyjaciół. Krótko opisali oni łaski, o które chcieli prosić Ojca Pio i poprosili swoich Aniołów Stróżów, aby jak najszybciej zaniosły do niego te prośby. Następnego dnia po Mszy Świętej Ojciec Pio zwrócił się do nich: „Nie dajecie mi spokoju nawet w nocy!” Sądząc po uśmiechu Ojca Pio, zrozumieli, że modlitwa ich została wysłuchana.
Ktoś zapytał Ojca Pio: „Ojcze, czy słyszysz co Aniołowie Stróże mówią do ciebie?” On na to odpowiedział: „ Oczywiście! Czy myślisz, że Aniołowie są tak nieposłuszni jak ty? Przyślij mi tu swojego Anioła Stróża!”
Nie pisz do mnie, ponieważ nie mogę ci odpowiedzieć. Przyślij do mnie swojego Anioła Stróża a wszystkim się zajmę.
Twój Anioł Stróż doniósł mi coś, co sprawiło, że zrozumiałem twoją nieufność.
Wezwij swojego Anioła Stróża, aby cię oświecił i prowadził. Otrzymałeś go od Boga w tym celu, dlatego wykorzystaj go!
Jeśli misja naszych Aniołów Stróży jest misją wielką, to misja mojego jest z pewnością większa. Musi on, bowiem, być nauczycielem i wyjaśniać mi inne języki.
Ześlij mi swojego Anioła Stróża – on nie potrzebuje biletu na pociąg ani nie zdziera butów.
Anioł Stróż jest dla ludzi, którzy żyją samotnie.